Dyktatura proletariatu

Dyktatura proletariatu – w filozofii Karola Marksa oznaczała ona okres, w którym po przejęciu przez proletariat „burżuazyjnych” środków produkcji kształtować się miała nowa komunistyczna władza oparta na zasadach demokratycznych. W praktyce państw komunistycznych pojęcie to oznaczało prawo do stosowania niczym nieograniczonego terroru pozwalającego partyjnej mniejszości zapanować nad społeczeństwem. Podstawowym narzędziem podporządkowywania ogółu komunistycznej mniejszości miał być rozbudowany aparat represji.

Dla nas walka nie skończyła się w roku 1945

My, Polacy, nie mogliśmy uczestniczyć bezpośrednio w procesie odbudowy Europy, który został podjęty na Zachodzie. Zostaliśmy z gruzami własnej Stolicy. Znaleźliśmy się, jako alianci zwycięskiej koalicji, „w sytuacji pokonanych”, którym narzucono na czterdzieści kilka lat dominację ze Wschodu, w ramach bloku sowieckiego. Tak więc dla nas walka nie skończyła się w roku 1945. Trzeba ją było podejmować wciąż na nowo. To samo zresztą dotyczyło naszych sąsiadów.

Rozkaz generała Leopolda Okulickiego dotyczący rozwiązania Armii Krajowej, 19 stycznia 1945 r.

Postępująca szybko ofensywa sowiecka doprowadzić może do zajęcia w krótkim czasie całej Polski przez Armię Czerwoną. Nie jest to jednak zwycięstwo słusznej sprawy, o którą walczymy od roku 1939. W istocie bowiem – mimo stwarzanych pozorów wolności – oznacza to zamianę jednej okupacji na drugą, przeprowadzaną pod przykrywką Tymczasowego Rządu Lubelskiego, bezwolnego narzędzia w rękach rosyjskich. Żołnierze! Od 1 września 1939 roku Naród Polski prowadzi ciężką i ofiarną walkę o jedyną Sprawę, dla której warto żyć i umierać, o swą wolność i wolność człowieka w niepodległym Państwie.

O zachodnich wielbicielach Józefa Stalina

Nie mogę zastanawiać się teraz ani nad tym, dlaczego brytyjska inteligencja, poza nielicznymi wyjątkami, stała się tak bardzo wiernopoddańczo lojalna wobec ZSRS, ani też dlaczego grupa ta przyjmuje jego politykę bez cienia krytycyzmu, dowodząc tym swej nieszczerości [...]. Oto kilka słów prawdy do angielskich dziennikarzy lewicowców i do intelektualistów w ogóle: Zapamiętajcie, że za nieszczerość i tchórzostwo zawsze trzeba zapłacić.

…sumienie świata obciążone będzie grzechem krzywdy straszliwej...

Od lat pięciu Armia Krajowa walczy przeciw Niemcom, bez przerwy, w straszliwych warunkach, o których świat Zachodu pojęcia mieć nie może, które dopiero kiedyś w przyszłości uprzytomni sobie i zrozumieć zdoła. Nie rachuje ona swych ran, swych ofiar, swych mogił. Armia Krajowa jest w Polsce jedyną siłą wojskową, która w rachubę wchodzić może. Bilans jej walk, osiągnięć i zwycięstw ma przejrzystość kryształu. Oto jest prawda, tak długo zacierana, aby gdzieś ktoś możny i silny brwi gniewnie nie zmarszczył.

Czerwone maki na Monte Cassino

Masyw skalny Monte Cassino i znajdujący się na nim klasztor benedyktyński stanowiły kluczową pozycję obronną Niemców blokującą wojskom alianckim drogę do Rzymu. Od stycznia 1944 r. podejmowano próby jej zdobycia. Kolejne szturmy oddziałów amerykańskich, francuskich i brytyjskich (a w ich ramach – hinduskich i nowozelandzkich) na znakomicie ufortyfikowany klasztor okazały się bezskuteczne i przyniosły wielkie straty w ludziach. 12 maja 1944 r. na Monte Cassino uderzyły oddziały II Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Natarcie zostało odparte, a Polacy ponieśli ogromne straty.

Rosjanie pozostali tam, gdzie stali

Rosjanie pozostali tam, gdzie stali. Liczyli, że reszta polskiej elity wykrwawi się i potem przejęcie władzy będzie łatwiejsze. Brudną robotę pozostawili Niemcom. Stolica Polski poszła w ruinę. Władysław Bartoszewski, Warto być przyzwoitym, Poznań 2005.

Strony

Nazwa użytkownika